*Oczami Betty*
Wracałam właśnie do domu z imprezy mojej kumpeli.Trochę się bałam...W domu sama,bo rodzice wyjechali,idę sama no i fakt że mamy 2:30 też robi swoje.
-No jesteś!-odezwał się jakiś koleś
-Co?-odwróciłam się od niego twarzą
-Nie odzywasz nic ani słówka.Sama jesteś w domku?-pokiwałam głową
-Gdzie mieszkasz?
-Nie będę mówiła ci gdzie mieszkam-wyszeptałam.Przyłożył broń do mojego żebra.
-Czujesz?
-Ta-ak
-Więc nie pyskuj!
-Do-brze
-Gdzie mieszkasz?
-Addie's Street
-No to chwila drogi tylko.
-Na pewno jesteś sama?
-Ta-ak -jąkałam się.Wsieliśmy do auta;wepchał mnie a sam wsiadł za kierownicę.
-Addie's Street ile?
-6/13
-Grzeczna dziewczynka-po paru minutach staliśmy przed moim blokiem.Otworzyłam drzwi i weszliśmy.''On'' od razu przekręcił klucz w drzwiach.
-Teraz słuchaj mnie uważnie.Pakujesz wszystko najpotrzebniejsze.Ubrania,bieliznę,kosmetyki i te gówna.Żeby starczyło ci na około 10-14 miesięcy-o matko,to jest porwanie?Co to ma być?Gdy pakowałam się chodził za mną wszędzie.Po 30 minutach pakowania założył aż 4 moje torby na ramiona i gdy doszliśmy do jego auta.Wpakował je na tylne siedzenia na których też były torby.Dużo toreb.Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy a ja rozmyślałam.O tym co zdarzyło się około 45 minut temu.Po chwili odpłynełam.Zasnełam.Obudziłam się również przerażona ale już mniej.
-Ile spałam?
-4/5 godzin
-O jezusie!...Powiesz mi gdzie jedziemy?
-Jeszcze jakieś 3 godziny.No góra 4.
-A gdzie jedziemy?
-Na wieś-matko jedyna!On mnie będzie przetrzymywał i ... i o boże boję się!
-Coś się stało?
-No poza tym że mnie porwałeś wywiozłeś pare godzin drogi od domu i nawet nie wiem po co to chyba nie.No oprucz tego już nic.
-Chcesz się czegoś dowiedzieć?
-Taaaaaaaaaaaaaaak?-przedłużyłam literkę ''a''
-Jedziemy na wieś za Bradford i jeszcze troszkę,jesteś tu ze mną po to żeby mi się nie nudziło.
-W jakim sensie ''nudziło''?
-Nie będę cię gwałcił -zaśmiał się -Boisz się?
-Strasznie
-A nie masz czego.
-Czy nie sądzisz że to co robisz jest...dziwne?
-Nie bo będzie ci ze mną dobrze?
-Taa na pewno starczy mi książek na niecałe 2 miesiące to już źle!
-Kupie ci jakieś?
-Matko nie wiem jak masz na imie,ile masz lat,czym się zajmujesz?
-Powiem ci coś o sobie a ty coś o sobie dobrze?
-No skoro mam spędzić tu rok życia no więc dobrze...
-Mam na imię Niall,pochodzę z Irlandii,mam 20 lat.
-Mam na imię Betty,dla przyjaciół Bettuś pochodze z tego oto miejsca z którego mnie porwałeś,mam 13 lat.20 czerwca 14.
-Wyglądasz na starszą Betty
-Niech pan tak nie mówi...
-Nie żaden pan tylko Niall albo też Nialler byle nie pan.
-Dobrze więc powiesz mi coś jeszcze skarbie?
-Nie mów na mnie skarbie!
-Masz okres?-zaśmiał się
-Nie!To nie jest śmieszne!-odwróciłam się ciałem w stronę okna.Nie chcę tego!Chcę do domu!Chcę do mamy i taty!B-boję się...Łza popłyneła po moim policzku.Po chwili auto zatrzymało się.Już?Niall wyszedł obszedł samochód i otworzył mi drzwi.
-Ej będzie dobrze...Obiecuję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz